Arystokrata z europejskim paszportem i milionami po ojcu, sceptyk do potęgi, dziecię fin de siècle'u z atrofią woli i życiem pod kreską - oto Leon Płoszowski. Nazywane "dziennikiem pierwszego polskiego dekadenta końca dziewiętnastego wieku", Sienkiewiczowskie "Bez dogmatu" powstało po ogromnym sukcesie Trylogii, na skutek zmęczenia autora "Potopu" tematyką historyczną i zwrotu w stronę powieści psychologicznej. Zamiast szczęku oręża i tętentu końskich kopyt na bitewnych polach, słychać w "Bez dogmatu" skargę arystokraty, który w drobiazgowych zapiskach, prowadzonych od stycznia 1883 do grudnia 1884 roku, obnaża przed czytelnikiem nieszczęśliwą duszę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LITERATURA POLSKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LITERATURA POLSKA. Pokaż wszystkie posty
20.09.2017
Książki mojej matki: "Rzeczy, których nie wyrzuciłem" Marcin Wicha (+ kolejna "Awantura o książkę"!)
"Nie znikniemy bez śladu" - zapewnia w swojej nowej książce Marcin Wicha. - A nawet jak znikniemy, to zostaną nasze rzeczy, zakurzone barykady" [1]. "Rzeczy, których nie wyrzuciłem" to rozpisany na trzy części esej o pamięci i przemijaniu. Porządkowanie mieszkania po śmierci matki - zdarzenie, będące fabularnym paliwem dla tej objętościowo niepozornej książki - okazuje się wyprawą w głąb pamięci. Ta symboliczna podróż jest możliwa dzięki ukrytym głęboko w szufladach Proustowskim magdalenkom, gromadzonym przez lata zakurzonym nośnikom trwania, które się skończyło.
19.06.2017
Po nitce do Prusa: "Prus. Śledztwo biograficzne" Monika Piątkowska
Aleksander Głowacki, nielicznym znany jako Jan w Oleju, wielu - jako Bolesław Prus, nie jest wdzięcznym obiektem historycznych dociekań. Począwszy od lat dwudziestych ubiegłego wieku - premiery pierwszej biografii pisarza autorstwa Ludwika Włodka, rozwikłania tajemnic Prusa podejmowali się kolejni zafascynowani nim prozaicy i historycy literatury. Do tego grona dołączyła Monika Piątkowska, dziennikarka i politolog, która obszernym dziełem "Prus. Śledztwo biograficzne" odświeża pamięć polskiego czytelnika o autorze "Lalki". Czy wspomniane w tytule śledztwo zdradza nieznane dotąd sekrety genialnego prozaika?
22.05.2017
Życie opowiedziane: "Lala" Jacek Dehnel
Historia, ta wielka, lubi się powtarzać, a historie mniejsze wolą być powtarzane. Jeśli ma się apetyt na słuchanie opowieści choć w połowie taki, jak tytułowa Lala - bohaterka książki Jacka Dehnela - miała na ich opowiadanie, to będzie się "Lalą" oczarowanym. Ci, którzy znają już młodzieńczą powieść pisarza, mają okazję nacieszyć się nią po raz wtóry - w dziesiątą rocznicę wydania zyskała nowe, jubileuszowe szaty. Ale jej sednem jest, tak dziś, jak i dekadę temu, magia słowa opowiedzianego.
9.02.2017
Mamona blues: "Smutek cinkciarza" Sylwia Chutnik
Najnowsza książka Sylwii Chutnik jest smutna. Waluciarz Wiesiek, postać przeniesiona z Sopotu na warszawski Marymont doby Polski Ludowej, opowiada w niej historię swojego życia. Prawdziwą, dodajmy - "Smutek cinkciarza" to fabularyzowana opowieść powstała na kanwie autentycznych wydarzeń, których ślad przechowują policyjne kroniki.
7.12.2016
Ludzie ogłoszenia piszą: "Polak sprzeda zmysły" Konrad Oprzędek
O Polakach mówi się, że przestali się wstydzić. Wszystkiego: braku gustu i oczytania, kultu pieniądza, nieznajomości języków obcych i wulgaryzmów używanych w miejsce przecinków. Trudno zatem się dziwić - zwłaszcza, gdy przyjrzymy się okładce debiutanckiej książki Konrada Oprzędka i przeczytamy reportaże ze zbioru "Polak sprzeda zmysły" - że mieszkańcy nadwiślańskiego kraju coraz rzadziej przyznają się do skrępowania cielesnością i seksem. I że ogłaszają ten fakt światu, obok anonsów o sprzedaży używanego sprzętu domowego i dousznego lekarstwa na nudę. Gdzie? W Internecie.
26.10.2016
Galicja w sosie słodko-gorzkim: "Rozdarta zasłona" Maryla Szymiczkowa (Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński)
Profesorowa Ignacowa Szczupaczyńska, samozwańcza krakowska śledcza, z Przemyśla importowana, powraca w niecierpliwie wyczekiwanym drugim tomie retro serii. Z przytupem! I znów, jak na akuratną mieszczkę przystało, ma multum spraw na głowie - zwłaszcza, że Wielkanoc Anno Domini 1895 za pasem, a służąca Karolcia złożyła wymówienie. I zniknęła bez śladu.
1.08.2016
Powstanie Warszawskie - topografia i literatura
Ulica Długa w Warszawie jest długa nie tylko z nazwy. Ma swój początek na Nowym Mieście, skąd biegnie aż do Placu Bankowego - ujmując rzecz z topograficzną dokładnością, kończy się przy słynnym Arsenale. Ileż to razy szłam jedną z najstarszych - i najdłuższych - warszawskich ulic na ukochaną Starówkę, bez towarzystwa myśli, że stąpam po śladach historii? Nie zliczę. Stare Miasto najbardziej dotkliwie odczuło grozę sierpnia'44, ale czy myśli się o tym na co dzień, idąc ulicą Długą, mając na karku lat raczej mało, niż wiele? Nie wymienię również wszystkich stołecznych ulic, które noszą ślady powstańczych walk sprzed 72 lat. Jest ich tak dużo. Za dużo.
7.06.2016
Kwasem w zasady: "Krivoklat" Jacek Dehnel
Nazwanie "Krivoklata", najnowszej powieści Jacka Dehnela, spowiedzią szaleńca, tematu nie wyczerpuje. Przypomina raczej wizytę w muzeum, którą planuje się nie po to, aby spotkać się z dziełem,
lecz by nabyć reprodukcję tegoż, na kubeczku wydrukowaną, lub na
podstawce pod rzeczony kubeczek uwiecznioną przy pomocy nowoczesnych
technik nanoszenia obrazu na podstawki pod kubeczki, lub albumy o
sztuce, służące jedynie jako dekoracja kawowego stolika w salonie.
16.05.2016
Gdy przemówi pamięć: "Łaska" Anna Kańtoch
Zapominanie to chleb nasz powszedni. Co chwila w mrokach niepamięci rozpływają się czyjeś twarze, imiona, numery telefonów, giną ulotne wrażenia, obejrzane filmy i przeczytane książki. Złościmy się na krótką pamięć i łykamy lecytynę, zamiast docenić zbawienną moc zapominania, dzięki której można wymazać traumy, unieważnić ból - i iść dalej. To właśnie ją, miłosierną niepamięć, ma na myśli jedna z bohaterek książki Anny Kańtoch, gdy powtarza, że czasem zapomnieć to łaska. "Łaska" - pierwsza powieść "z dreszczykiem" w dorobku polskiej autorki fantasy - dowodzi, że warto pamiętać, nawet gdy ceną jest konfrontacja z demonami przeszłości.
20.04.2016
Długie życie w krótkiej formie: "Niewierność nad wiernościami. Aforyzmy i mała proza" Andrzej Coryell
Chodzą słuchy, że ponoć nie boli i że jest przyszłością narodu. Myślenie, bo o nim mowa, polega na produkcji myśli, a te, wiadomo, bywają różne: przykre i pozytywne, natrętne i złote, logiczne i abstrakcyjne, makabryczne i samobójcze. Dziś ceni się myśli krótkie - zwięzłe formy, skąpo ubrane w kilka słów zaledwie, które trawi się szybko między jedną Pilną Sprawą a drugą. Aż dziw, że w świecie, w którym czas to pieniądz, a szybciej znaczy więcej, aforyzmy stanowią jedynie margines książkowych publikacji. Tę rynkową lukę wypełnia kolekcja sentencji Andrzeja Coryella pod przewrotnym tytułem "Niewierność nad wiernościami". Jej autor, człowiek wielu talentów: prozaik, malarz i rzeźbiarz, udowadnia, że krótka forma nie zawsze jest synonimem fraszki i błahostki.
2.03.2016
Duży smutek w wielkim mieście: "Jolanta" Sylwia Chutnik
Żeby przekonać się, że pozory mylą, nie trzeba okrążać świata wzdłuż i wszerz. Wystarczy wejść do księgarni i wziąć do ręki ostatnią powieść Sylwii Chutnik. "Jolanta" przywidziała wesołą okładkę - miętowe tło z cytrynową plamą i komin w zawadiackie pasy przywodzą na myśl wiosenną łąkę. Lub wakacyjną beztroskę. Nie sądźcie jednak książek po okładkach, bo wywiodą was w pole, albo jeszcze dalej, na manowce. Radosna obwoluta "Jolanty" kryje powieść, w której brak kolorów tęczy - jest tu wyłącznie s z a r a proza życia, b u r a codzienność, a nawet c z a r n a dziura rozpaczy.
24.02.2016
39 ołówków, 8 temperówek i 1 pisarz: "Zawsze nie ma nigdy. Jerzy Pilch w rozmowach z Eweliną Pietrowiak"
Podobno
nieważne, jak się zaczyna, ale w jaki sposób się kończy. Jerzy Pilch
jest - przynajmniej, jeśli chodzi o literaturę - odmiennego zdania.
Jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy ma "kult początku",
zamiłowanie do zdania pierwszego, które zarazem powieść otwiera i całą w
sobie mieści.
2.12.2015
Muffiny po amerykańsku i delicje made in Poland: "Delicje ciotki Dee" Teresa Hołówka
Ćwierć wieku to długo i krótko zarazem. To czas wystarczający, żeby urosło drzewo i dojrzał człowiek, ale zbyt krótki, by biodegradacji uległa plastikowa butelka albo foliowa "reklamówka". Ćwierć wieku przeżyte w związku to dość, aby świętować srebrne gody, ale może nie wystarczyć, by kogoś poznać naprawdę. W tym czasie może zmienić się mapa świata - ustrój państw i polityczne granice, ale bywa, że to za krótko, by przebudować swoje prywatne podwórko.
Świętowaliśmy niedawno 25-lecie polskiej wolności. W bieżącym roku mija również 27 lat od ukazania się drukiem "Delicji ciotki Dee" Teresy Hołówki. Zarówno ćwierć wieku, przeżyte w nowej Polsce, jak i wspomniana książka - rówieśnica naszej wolności, uświadamiają, że trawa po drugiej stronie płotu n i e z a w s z e jest bardziej zielona.
18.11.2015
Być jak Jacek Dehnel: "Dziennik roku chrystusowego" Jacek Dehnel
W życiu każdego nadchodzi czas, kiedy rocznice kolejnych urodzin raczej przygnębiają, niż cieszą. Czas, gdy prywatny licznik przyspiesza i, zamiast ochoty na szampańską fetę, przynosi strach przed starością. Za przełomowe momenty w osobistych biografiach zwykliśmy uważać daty okrągłe - kryzysową "trzydziestkę" i "czterdziestkę", ale symboliczny jest również wywodzący się z tradycji religijnej rok chrystusowy. Trzydzieste trzecie urodziny to umowna cezura między młodością mężczyzny a wiekiem dojrzałym (a przynajmniej - dojrzalszym), między pełnią a nieubłaganym schyłkiem. To data szczególna (statystycznie rzecz biorąc, to prawie połowa męskiego życia), prowokująca do pierwszych podsumowań i bilansu życiowego półmetka. Tak też stało się w przypadku Jacka Dehnela, którego relacja z dwunastu miesięcy między trzydziestymi trzecimi a trzydziestymi czwartymi urodzinami, ukazała się niedawno drukiem pod postacią "Dziennika roku chrystusowego".
13.10.2015
Na kulinarnym froncie II wojny światowej: "Okupacja od kuchni" Aleksandra Zaprutko-Janicka
Polska, Anno Domini 2015. Zajmujemy niechlubne piąte miejsce w rankingu krajów unijnych, marnujących najwięcej żywności. Około 9 milionów ton jedzenia, zamiast na polskie stoły, co roku trafia do śmieci.* Sklepowe półki uginają się od towarów - nafaszerowana tablicą Mendelejewa żywności nie tyle odżywia, co szkodzi. Jej zjadacze masowo zapadają na alergie i coraz to nowe żywieniowe fobie (glutenu boją się jak diabeł święconej wody). Dietetycy i trenerzy fitnessu awansują do rangi wyroczni, a dieta staje się nową religią, którą wyznajemy w sklepach ze zdrową żywnością, czcząc "eko" i "bio".
Polska roku 1939. Wraz z wybuchem wojny, widmo głodu zagląda w oczy. Sytuacja zagrożenia i niepewność jutra, zamiast złamać naszych przodków, wyzwala w nich niespodziewane pokłady zaradności i sprytu. W książce Aleksandry Zaprutko-Janickiej przeczytamy o tym, o czym milczą podręczniki do historii. Podczas gdy wojenne świadectwa - te literackie, historyczne i naukowe - opisują fronty, na których świszczą kule i spadają ciężkie pociski, "Okupacja od kuchni" przypomina historię frontów domowych, na których walka z brakami w zaopatrzeniu nierzadko była ważniejsza od starcia z uzbrojonym wrogiem.
8.10.2015
Retro zbrodnia w domu (nie)spokojnej starości - "Tajemnica Domu Helclów" Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński
Długo by szukać niektórych ulic w pewnych miastach. Lubią się skryć za rogiem, bawić w chowanego, kpić w najlepsze z map i atlasów. Krakowska ulica świętego Jana przynależy do innego gatunku - to trakt, który sam przechodnia znajduje. Droga prosta jak strzała, z Rynku Głównego swój początek wziąwszy, dobiega końca niecałe trzysta metrów dalej, wraz z murami obronnymi miasta. Dziś turystyczna atrakcja, sto lat wstecz - trasa słynnych konduktów żałobnych, które odprowadzały wielkich Polaków na miejsce wiecznego spoczynku, z kościoła Pijarów na Skałkę.
W powieści Maryli Szymiczkowej - a właściwie: Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego - to właśnie tam, przy ulicy świętego Jana, w kamienicy Sub Pavone (czyli Pod, całkiem swojskim, Pawiem), rezyduje pewna matrona, z Przemyśla importowana.
27.09.2015
Śmiertelna nieśmiertelność: "Umarli mają głos" Krajewski & Kawecki oraz "Nieśmiertelność. Prometejski sen medycyny" Szczeklik
Dorian Gray z powieści Oscara Wilde'a czułby się świetnie w naszych czasach. Współczesny postęp medycyny (i chirurgii plastycznej) pozwoliłby młodzieńcowi zachować świeże lico na długo, i to bez cudownego portretu. Bohater dziewiętnastowiecznej powieści, marząc o wiecznej młodości i pięknie, w tragiczny sposób przekonał się o własnej śmiertelności. Tym samym postać Doriana łączy dwa literackie toposy: ludzką kondycję, naznaczoną nieuchronnym kresem oraz marzenie o nieśmiertelności.
Tematyka powyższa obecna jest również w dwóch całkiem współczesnych książkach: "Umarli mają głos. Prawdziwe historie" duetu Krajewski i Kawecki oraz "Nieśmiertelność. Prometejski sen medycyny" Andrzeja Szczeklika. Co wspólnego mają ze sobą reporterski tom fabularyzowanych opowieści o słynnych polskich morderstwach i zbiór esejów o medycynie, napisany przez lekarza kardiologa?
20.09.2015
"Zuza albo czas oddalenia" Jerzy Pilch: "summa erotyczna" znad smugi cienia
Niektórzy kreują wyłącznie literacką fikcję, drudzy opisują świat zastany, jedyny "prawdziwy", a jeszcze inni udowadniają, że da się jedno z drugim połączyć w literacki kombinat prawdy i zmyślenia. To właśnie casus "Zuzy albo czasu oddalenia". W najnowszej książce Jerzego Pilcha - ni to love-story, ni to mini-dzienniku - wszystkiego jest trochę, po pół. Pierwsze "albo - albo" dostajemy w tytule, bo Zuza, miłość płatna, z "czasem oddalenia" (starością, chorobą, śmiercią) raczej w parze nie chodzi.
Okładka też na pół przecięta. Po lewej, zgrabna kobieca łydka (Zuzina zapewne) wynurzona z czerwieni materiału, na zmiętym prześcieradle podana. Drugą połowę zajmuje podobizna autora, też niekompletna: prawe oko, w górę patrzące, jedna brew, ust i okularów połowa oraz fragment dżinsowego kołnierzyka.
22.08.2015
"Drugi dziennik" Jerzego Pilcha, czyli niezwyczajna niecodzienność
Niech Was nie zwiedzie łobuzerskie spojrzenie Autora na okładce. Niech Was nie omami trzymany przez Niego w ręku papieros. "Drugi dziennik" bowiem to, może nie przede wszystkim, ale jednak - zapiski czasu choroby i niepokoju. Czasu rozliczeń z nałogiem. Pytań i podsumowań. Już pierwsze strony są tego zapowiedzią: odwiedziny ducha zmarłego przyjaciela, analiza (zwycięskiej) walki z nikotynizmem, wspomnienie o chorobie wprowadzają w klimat, który, mniej lub bardziej dostrzegalnie, towarzyszy nam do końca książki.
Ale to żadna apokalipsa, raczej oswajanie nieznanego na kartach sztambucha. A i to oczywiście nie wszystko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



