Profesorowa Ignacowa Szczupaczyńska, samozwańcza krakowska śledcza, z Przemyśla importowana, powraca w niecierpliwie wyczekiwanym drugim tomie retro serii. Z przytupem! I znów, jak na akuratną mieszczkę przystało, ma multum spraw na głowie - zwłaszcza, że Wielkanoc Anno Domini 1895 za pasem, a służąca Karolcia złożyła wymówienie. I zniknęła bez śladu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KRYMINAŁ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KRYMINAŁ. Pokaż wszystkie posty
26.10.2016
16.05.2016
Gdy przemówi pamięć: "Łaska" Anna Kańtoch
Zapominanie to chleb nasz powszedni. Co chwila w mrokach niepamięci rozpływają się czyjeś twarze, imiona, numery telefonów, giną ulotne wrażenia, obejrzane filmy i przeczytane książki. Złościmy się na krótką pamięć i łykamy lecytynę, zamiast docenić zbawienną moc zapominania, dzięki której można wymazać traumy, unieważnić ból - i iść dalej. To właśnie ją, miłosierną niepamięć, ma na myśli jedna z bohaterek książki Anny Kańtoch, gdy powtarza, że czasem zapomnieć to łaska. "Łaska" - pierwsza powieść "z dreszczykiem" w dorobku polskiej autorki fantasy - dowodzi, że warto pamiętać, nawet gdy ceną jest konfrontacja z demonami przeszłości.
8.10.2015
Retro zbrodnia w domu (nie)spokojnej starości - "Tajemnica Domu Helclów" Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński
Długo by szukać niektórych ulic w pewnych miastach. Lubią się skryć za rogiem, bawić w chowanego, kpić w najlepsze z map i atlasów. Krakowska ulica świętego Jana przynależy do innego gatunku - to trakt, który sam przechodnia znajduje. Droga prosta jak strzała, z Rynku Głównego swój początek wziąwszy, dobiega końca niecałe trzysta metrów dalej, wraz z murami obronnymi miasta. Dziś turystyczna atrakcja, sto lat wstecz - trasa słynnych konduktów żałobnych, które odprowadzały wielkich Polaków na miejsce wiecznego spoczynku, z kościoła Pijarów na Skałkę.
W powieści Maryli Szymiczkowej - a właściwie: Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego - to właśnie tam, przy ulicy świętego Jana, w kamienicy Sub Pavone (czyli Pod, całkiem swojskim, Pawiem), rezyduje pewna matrona, z Przemyśla importowana.
30.08.2015
"Jaśnie pan" Jaume Cabré: stołek, teleskop i szafot
Gdyby "Jaśnie pan" był teatralną inscenizacją, do jej wystawienia wystarczyłyby trzy rekwizyty. Stołek (albo drabina, po której aktor wspinałby się na uprzywilejowaną pozycję, a potem spadał z niej z hukiem), teleskop (władcy Barcelony A.D. 1799 oddawali się marzeniom i spoglądali w gwiazdy, ale lubili też podziwiać wdzięki cudzych żon, do czego ten optyczny przyrząd nadawał się doskonale) i szafot (symbol nie tyle sprawiedliwości i kary, co mściwego przypadku i okrucieństwa losu). Niby nic, a w zupełności wystarczy, by odmalować królewskie miasto schyłku osiemnastego wieku i uczynić z niego miejsce kipiące od namiętności, niepoddających się upływowi czasu.
Zawiązanie akcji w powieści Cabré pozwala sądzić, że mamy do czynienia z kryminałem, przestrzegającym gatunkowych reguł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



