Różnica między Houellebecqiem-pisarzem a Houellebecqiem-feletonistą? Niewielka. W obydwu rolach francuski pisarz jest krytykiem współczesności. I w podobnie pesymistyczny sposób postrzega kondycję zanurzonego w niej - po uszy - homo sapiens.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WYDAWNICTWO LITERACKIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WYDAWNICTWO LITERACKIE. Pokaż wszystkie posty
6.09.2016
O młodości i innych demonach: "Moja walka. Księga 4" Karl Ove Knausgård
Młodość to nie bajka, przekonuje w czwartej księdze quasi-autobiograficznej sagi najpopularniejszy obecnie nad Wisłą norweski pisarz. Jeśli tęsknicie za bezpowrotnie utraconą nastoletnością, jeśli wzdychacie do lat szczenięcych, co nad poziomy miały wzlatywać, przeczytajcie ten tom "Mojej walki". I odetchnijcie z ulgą, że czas udręki i niepokoju macie już za sobą.
24.02.2016
39 ołówków, 8 temperówek i 1 pisarz: "Zawsze nie ma nigdy. Jerzy Pilch w rozmowach z Eweliną Pietrowiak"
Podobno
nieważne, jak się zaczyna, ale w jaki sposób się kończy. Jerzy Pilch
jest - przynajmniej, jeśli chodzi o literaturę - odmiennego zdania.
Jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy ma "kult początku",
zamiłowanie do zdania pierwszego, które zarazem powieść otwiera i całą w
sobie mieści.
5.01.2016
Półmetek bitwy zwanej życiem: "Moja walka. Księga 3" Karl Ove Knausgård
Dzieciństwo - arkadyjska kraina szczęścia i beztroski - króluje na kartach powieści. Bywa oazą łagodności, do której tak przyjemnie wraca się we wspomnieniach. Zdarza się, że - tak w życiu, jak w literaturze - jest koszmarem i udręką. Czasem początkowi naszej egzystencji towarzyszy nieszczęście wojny, choroby, cierpienie lub brak - rodzicielskiej miłości i obecności.
20.09.2015
"Zuza albo czas oddalenia" Jerzy Pilch: "summa erotyczna" znad smugi cienia
Niektórzy kreują wyłącznie literacką fikcję, drudzy opisują świat zastany, jedyny "prawdziwy", a jeszcze inni udowadniają, że da się jedno z drugim połączyć w literacki kombinat prawdy i zmyślenia. To właśnie casus "Zuzy albo czasu oddalenia". W najnowszej książce Jerzego Pilcha - ni to love-story, ni to mini-dzienniku - wszystkiego jest trochę, po pół. Pierwsze "albo - albo" dostajemy w tytule, bo Zuza, miłość płatna, z "czasem oddalenia" (starością, chorobą, śmiercią) raczej w parze nie chodzi.
Okładka też na pół przecięta. Po lewej, zgrabna kobieca łydka (Zuzina zapewne) wynurzona z czerwieni materiału, na zmiętym prześcieradle podana. Drugą połowę zajmuje podobizna autora, też niekompletna: prawe oko, w górę patrzące, jedna brew, ust i okularów połowa oraz fragment dżinsowego kołnierzyka.
22.08.2015
"Drugi dziennik" Jerzego Pilcha, czyli niezwyczajna niecodzienność
Niech Was nie zwiedzie łobuzerskie spojrzenie Autora na okładce. Niech Was nie omami trzymany przez Niego w ręku papieros. "Drugi dziennik" bowiem to, może nie przede wszystkim, ale jednak - zapiski czasu choroby i niepokoju. Czasu rozliczeń z nałogiem. Pytań i podsumowań. Już pierwsze strony są tego zapowiedzią: odwiedziny ducha zmarłego przyjaciela, analiza (zwycięskiej) walki z nikotynizmem, wspomnienie o chorobie wprowadzają w klimat, który, mniej lub bardziej dostrzegalnie, towarzyszy nam do końca książki.
Ale to żadna apokalipsa, raczej oswajanie nieznanego na kartach sztambucha. A i to oczywiście nie wszystko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



