22.12.2015
17.12.2015
Emma, to nie wypada! Mody i obyczaje wczoraj i dziś - na podstawie "Emmy" Jane Austen [wpis festiwalowy]
Miłośnicy prozy Jane Austen w grudniu A.D. 2015 mogą świętować podwójnie. W tym miesiącu mija bowiem dwusetna rocznica wydania drukiem "Emmy" oraz 240. rocznica urodzin jej autorki. Z tej okazji Tarnina z bloga Czytam to i owo zorganizowała blogowy festiwal. Wpisy inspirowane jedną z najsłynniejszych powieści Austen będą pojawiać się w blogosferze aż do środy 23. grudnia. Festiwalowy rozkład jazdy i archiwum znajdziecie TU.
Dzisiaj moja kolej na uczczenie najsłynniejszej literackiej swatki, panny Emmy Woodhouse z Hartfield. Zapraszam do lektury!
10.12.2015
Książka na kozetce #5. Święta? Nie, dziękuję. O przyczynach ucieczki od świąt oraz o literackich obrazach Bożego Narodzenia
Stół
nakryty białym obrusem. Na stole - dwanaście tradycyjnych potraw, a
wokół niego - szczęśliwa rodzina. Aromat wigilijnego suszu i drożdżowego
ciasta miesza się z zapachem świerku, przystrojonego zgodnie z
najnowszą choinkową modą. Na progu pojawia się brzuchaty jegomość z
workiem pełnym prezentów, wzbudzając entuzjazm dzieci i gromkie okrzyki
dorosłych. Ci ostatni, pod brodą z białej waty, rozpoznali sąsiada z
naprzeciwka, ale trwają w zmowie milczenia ku uciesze najmłodszych.
Gwiazdka idealna? Perfekcyjne święta, które po latach będziemy wspominać
z nostalgią? Nie, to telewizyjna reklama.
6.12.2015
Miasto światła + Liebster Blog Award, czyli mikołajkowy przerywnik blogowy
Jak co roku, w okolicach imienin Mikołaja, królewski szlak pewnej środkowoeuropejskiej stolicy rozbłyskuje tysiącami kolorowych światełek. Trasę spaceru godnego monarchy wieńczy gigantyczna choinka, zainstalowana obok Zamku, który przez kilka stuleci był niemym świadkiem polskiej historii - dziejowej zawieruchy i narodowych sukcesów. Żeby uniknąć świetlnej monotonii, każdego roku świetlny szlak zaskakuje przechodniów czymś nowym. Raz są to renifery i błyszcząca kareta, innym razem, dla odmiany - kolorowa ciuchcia i kominek z prezentami. Błyszcząca bombka, którą można obejrzeć od środka, zawsze stoi w okolicy hotelu Bristol.
2.12.2015
Muffiny po amerykańsku i delicje made in Poland: "Delicje ciotki Dee" Teresa Hołówka
Ćwierć wieku to długo i krótko zarazem. To czas wystarczający, żeby urosło drzewo i dojrzał człowiek, ale zbyt krótki, by biodegradacji uległa plastikowa butelka albo foliowa "reklamówka". Ćwierć wieku przeżyte w związku to dość, aby świętować srebrne gody, ale może nie wystarczyć, by kogoś poznać naprawdę. W tym czasie może zmienić się mapa świata - ustrój państw i polityczne granice, ale bywa, że to za krótko, by przebudować swoje prywatne podwórko.
Świętowaliśmy niedawno 25-lecie polskiej wolności. W bieżącym roku mija również 27 lat od ukazania się drukiem "Delicji ciotki Dee" Teresy Hołówki. Zarówno ćwierć wieku, przeżyte w nowej Polsce, jak i wspomniana książka - rówieśnica naszej wolności, uświadamiają, że trawa po drugiej stronie płotu n i e z a w s z e jest bardziej zielona.
25.11.2015
Książka na kozetce #4. Depresja i smutek w życiu i w literaturze, czyli po co nam niewesołe lektury
Są
zimowe sporty, buty i sen. Letnie bywają wakacje, przygody i burze, a
wiosenne - porządki, bujność traw czy alergie. Jesienne natomiast są
albo róże, albo... chandra. Nieprzypadkowo spadek nastroju kojarzy się z
porą roku znaną z kiepskiej pogody i wcześnie zapadających wieczorów.
Nie od dziś wiadomo, że brak światła słonecznego sprzyja obniżeniu
nastroju, a listopadowy deszcz wygląda efektownie jedynie w
teledysku Guns'n'Roses. W szaro-bure dni budzimy się zmęczeni bardziej,
niż byliśmy, kładąc się spać. Jesteśmy skłonni uwierzyć, że nic nie ma
sensu i wszystko nic nie warte, a najmniej w tym wszystkim - my.
Gdyby tylko chciało się chcieć tak bardzo, jak się nie chce! Depresja,
czy mała depresyjka? Smutek, czy ledwie - smuteczek? Godziny i dni
odmierzane melancholią zdarzają się wszystkim. Znacie je na pewno z
własnego doświadczenia, prawda? To posłuchajcie.
18.11.2015
Być jak Jacek Dehnel: "Dziennik roku chrystusowego" Jacek Dehnel
W życiu każdego nadchodzi czas, kiedy rocznice kolejnych urodzin raczej przygnębiają, niż cieszą. Czas, gdy prywatny licznik przyspiesza i, zamiast ochoty na szampańską fetę, przynosi strach przed starością. Za przełomowe momenty w osobistych biografiach zwykliśmy uważać daty okrągłe - kryzysową "trzydziestkę" i "czterdziestkę", ale symboliczny jest również wywodzący się z tradycji religijnej rok chrystusowy. Trzydzieste trzecie urodziny to umowna cezura między młodością mężczyzny a wiekiem dojrzałym (a przynajmniej - dojrzalszym), między pełnią a nieubłaganym schyłkiem. To data szczególna (statystycznie rzecz biorąc, to prawie połowa męskiego życia), prowokująca do pierwszych podsumowań i bilansu życiowego półmetka. Tak też stało się w przypadku Jacka Dehnela, którego relacja z dwunastu miesięcy między trzydziestymi trzecimi a trzydziestymi czwartymi urodzinami, ukazała się niedawno drukiem pod postacią "Dziennika roku chrystusowego".
11.11.2015
Będę leżeć i czytać pod choinką, czyli przedświąteczne nowości i zapowiedzi książkowe
Ledwo
minęło importowane święto duchów i wampirów, ledwo, dnia następnego,
zapaliły się (i zgasły) znicze na grobach, a witryny sklepowe już kuszą
propozycjami bożonarodzeniowych prezentów. Powierzchowna i płytka
komercja jest jak współczesne "memento mori" - przypomina o
nieubłaganym upływie czasu. Rynkowy kalendarz sprzedaży rządzi się
swoimi prawami, czas jest w nim jak z gumy: potrafi się rozciągać
(sklepowe święta trwają nie dwa dni, a dwa miesiące - od listopada do
grudnia) i kurczyć zarazem, serwując grudzień w listopadzie. Można się
zżymać na drapieżną rynkową komercję, jak i na fakt, że prawdziwe święta, zanim nadejdą, zdążą nam często spowszednieć dzięki medialnej i
komercyjnej Gwiazdce, w której uczestnictwo rozpoczyna się na długo
przed świętem właściwym. Można też na sprawę spojrzeć z drugiej strony.
8.11.2015
Karuzela z intrygami: "Złodziejka" Sarah Waters
Czasem białe jest czarne, czarne - białe, a pozory skrywają prawdę głęboką jak studnia. Czasem bezsilność wygląda jak obłęd, a pod przebraniem złoczyńcy znajdziemy serce ze szlachetnego kruszcu. Czasem nic nie jest tym, czym się wydaje, ale wierzymy w to, co mamy przed oczami, bo nie chcemy widzieć, ale zobaczyć to, czego się s p o d z i e w a m y.
Czary, iluzje, znikające przedmioty i króliki wyciągane z kapelusza - dajemy się oszukać, bo patrzymy, nie widząc. Złudzenia, które wsączają magię w rzeczywistość, łudząco przypominają te, które pozwalają żyć w rzeczywistości bez magii. Jestem pewna, że Sarah Waters uwielbia czary-mary. I niespodzianki. Jej "Złodziejka" to teatr iluzji godny Davida Copperfielda, karuzela zwrotów akcji, od których kręci się w głowie. Waters stworzyła psychologiczny dreszczowiec, stylizowany na powieść wiktoriańską, z perfekcyjną dbałością o szczegół, widoczną w portrecie przedstawionej epoki oraz w rysunku postaci. Jak na najlepszą powieściową magię przystało, pod płaszczykiem wytrawnej rozrywki, "Złodziejka" skrywa drugie - a nawet trzecie - dno.
3.11.2015
Życie jest opowieścią: "Jutro, w czas bitwy, o mnie myśl" Javier Marías
Przez Johna Maxwella Coetzee nazwany najlepszym współczesnym pisarzem, przez krytyków porównywany do Márqueza, odziedziczył koronę królestwa Redondy i rozdaje tytuły literackiego szlachectwa kolegom "po piórze" (z jego rąk otrzymali je, między innymi, Umberto Eco i Alice Munro). I choć stylem bliżej mu do Marcela Prousta, przyznaje się do angielskich inspiracji - pełnymi garściami czerpie z Szekspira, którego zna na wyrywki.
Javier Marías, bo o nim mowa, to mag słowa, który czytelnicze zainteresowanie potrafi pozyskać od pierwszego zdania powieści. Tak właśnie jest w przypadku "Jutro, w czas bitwy, o mnie myśl", które rozpoczyna się prawdziwym trzęsieniem ziemi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




