Strony

30.09.2015

Książka na kozetce #2. O stereotypach, uproszczeniach i innych książkowych schematach

Ludzki umysł jest leniwy, ale sprytny. Wobec ogromu danych, automatycznie przełącza się na tryb "oszczędzania energii". Aby zrozumieć złożoną rzeczywistość, nierzadko wybiera drogę na skróty i korzysta z gotowych wzorców. Stereotypy to uproszczone "obrazy w naszych głowach"*, które, na wzór szablonu, "przykładamy" do konkretnych sytuacji społecznych. Dzięki stereotypom nie musimy analizować nieprzebranych ilości informacji, żeby otrzymać, co prawda uproszczony, ale często wystarczający do poznania świata skrót. Włosi są pogodni i uwielbiają makaron, blondynki są głupie, rude-wredne, a na dodatek kobiety są gorszymi kierowcami od mężczyzn. Prawda? Niekoniecznie. To stereotypowe uogólnienia, od których są wyjątki. Przecież Luigi to straszny smutas, jasnowłosą Irenę przyjęli do Mensy, a Bożena bierze udział w rajdach samochodowych.
Stereotypy istnieją nie tylko w naszych głowach. Literatura, na podobieństwo naszych umysłów, czasem upraszcza świat, zamiast oddawać jego złożoność, uogólnia, zamiast brać szczegół pod lupę, przekłamuje, żeby trafić w czytelniczy gust. Stereotypy oraz uparte powielanie wciąż tych samych, ogranych chwytów to właśnie to, co - oprócz ich wysokiej ceny - irytuje mnie w książkach najbardziej.
Oto lista najbardziej popularnych książkowych schematów, które wytropiłam w niedawnych lekturach.

27.09.2015

Śmiertelna nieśmiertelność: "Umarli mają głos" Krajewski & Kawecki oraz "Nieśmiertelność. Prometejski sen medycyny" Szczeklik

Dorian Gray z powieści Oscara Wilde'a czułby się świetnie w naszych czasach. Współczesny postęp medycyny (i chirurgii plastycznej) pozwoliłby młodzieńcowi zachować świeże lico na długo, i to bez cudownego portretu. Bohater dziewiętnastowiecznej powieści, marząc o wiecznej młodości i pięknie, w tragiczny sposób przekonał się o własnej śmiertelności. Tym samym postać Doriana łączy dwa literackie toposy: ludzką kondycję, naznaczoną nieuchronnym kresem oraz marzenie o nieśmiertelności.
Tematyka powyższa obecna jest również w dwóch całkiem współczesnych książkach: "Umarli mają głos. Prawdziwe historie" duetu Krajewski i Kawecki oraz "Nieśmiertelność. Prometejski sen medycyny" Andrzeja Szczeklika. Co wspólnego mają ze sobą reporterski tom fabularyzowanych opowieści o słynnych polskich morderstwach i zbiór esejów o medycynie, napisany przez lekarza kardiologa? 

20.09.2015

"Zuza albo czas oddalenia" Jerzy Pilch: "summa erotyczna" znad smugi cienia

Niektórzy kreują wyłącznie literacką fikcję, drudzy opisują świat zastany, jedyny "prawdziwy", a jeszcze inni udowadniają, że da się jedno z drugim połączyć w literacki kombinat prawdy i zmyślenia. To właśnie casus "Zuzy albo czasu oddalenia". W najnowszej książce Jerzego Pilcha - ni to love-story, ni to mini-dzienniku - wszystkiego jest trochę, po pół. Pierwsze "albo - albo" dostajemy w tytule, bo Zuza, miłość płatna, z "czasem oddalenia" (starością, chorobą, śmiercią) raczej w parze nie chodzi. 
Okładka też na pół przecięta. Po lewej, zgrabna kobieca łydka (Zuzina zapewne) wynurzona z czerwieni materiału, na zmiętym prześcieradle podana. Drugą połowę zajmuje podobizna autora, też niekompletna: prawe oko, w górę patrzące, jedna brew, ust i okularów połowa oraz fragment dżinsowego kołnierzyka. 

13.09.2015

Książka na kozetce #1. Co psychologia mówi nam o książkach i czytaniu?

Mój znajomy, Michał, twierdzi, że książki mają duszę. Miałam duszę na ramieniu, gdy to usłyszałam, ale przecież Michał to znany bibliofil, który między okładkami widzi więcej niż zwyczajny czytelnik. A po chwili przyznałam mu rację. Tak, książki mają duszę - zupełnie jak ludzie. Każdy tom jakoś wygląda (lepiej lub gorzej, zależy od okładki), jest ubrany (w szatę graficzną) ma charakter (zwany "gatunkiem") i swoje waży (niektórym opasłym tomiszczom przydałaby się dieta). My mamy imiona, a książki - tytuły, my - rodziców, one - swych autorów. 
Na co dzień jestem związana z książkami i z psychologią. A ponieważ nurtuje mnie szereg zjawisk związanych z książkami, ich wyjaśnienia postanowiłam poszukać w psychologii. Gdzie indziej, skoro uwierzyłam w literacką psyche? Ten tekst nie będzie psychozabawą w stylu "Pokaż mi, co czytasz, a powiem Ci, kim jesteś" (chociaż zawartość naszych biblioteczek mówi o nas więcej, niż przypuszczamy), ani nie położę Was na wirtualnej kozetce (a przynajmniej nie tym razem). Postanowiłam sprawdzić, jak psychologia wyjaśnia zjawiska związane z czytaniem. Oto, co się okazało.

06.09.2015

Będę leżeć i czytać jesienią

Każdy na coś czeka. Jedni na piątek (piąteczek, piątuś, piątunio!), czyli dwa dni wolne od udręki wstawania na ósmą i wypatrywania, aż kurant wybije szesnastą; drudzy na miłość (jakby miłość była czymś, co tak jak piątek, zawsze przyjdzie); jeszcze inni, jak pisano niedawno w gazecie, czekają na nowe chodniki w pewnym powiatowym mieście, bo w starych dziury i chodzić się nie da.
Charles Bukowski to jeden z tych, którzy o odmianach i formach oczekiwania zdawał się wiedzieć wszystko.