Strony

19.12.2017

Top Ten czyli 10 najlepszych książek przeczytanych w 2017

Do literackich rankingów, podsumowań i zestawień, pojawiających się z końcem roku jak grzyby po deszczu, mam stosunek raczej obojętny. Ponieważ w ciągu ostatnich 12 miesięcy przeczytałam dużo dobrego, a zarazem niewiele o tym książkowym urodzaju pisałam, mijający rok podsumuję własnym Top Ten. Oto 10 tytułów, które w 2017 zabrały mnie do czytelniczego raju (w kolejności nieprzypadkowej, bo... alfabetycznej).

1. "BRACIA KARAMAZOW" FIODOR DOSTOJEWSKI
Nie zliczę, ile nocy zarwałam przez Wanieczkę, Loszeczkę, Mitię i ich piekielnego tatuńcia. Podkrążone oczy to niewielka cena, bo ostatnią powieść Fiodora Dostojewskiego ulepiono z budulca, który tworzy wszystkie Wielkie Narracje - jest tu miłość, zbrodnia i kara, są upadki i zdrady, podłości i wiarołomstwa. Postaci zaludniające powieściową panoramę - pełnokrwiste, głęboko prawdziwe - są, jak zwykle u rosyjskiego pisarza, nieszczęsne i tragiczne. A w tle fundamentalne pytania, nad którymi można głowić się długo po skończonej lekturze - na przykład pod choinką. Wystarczy ich również na przyszłoroczne Święta, gwarantuję. (Więcej o książce pisałam tutaj).
Dostojewski, F. (2010). Bracia Karamazow. Wydawnictwo Znak, Kraków

2. "EMANCYPANTKI" BOLESŁAW PRUS
Warszawa roku 1870 to szafirowe tramwaje, pensja pani Latter i epidemia... emancypacji. Ale  w czasach Madzi Brzeskiej - damy klasowej o gołębim sercu - kobieca samodzielność to nie tylko palenie cygar i noszenie się po męsku. Prus odmienia kobiecą dolę przez wszystkie przypadki, zaludniając "Emancypantki" guwernantkami, artystkami, pannami biednymi, "milionowymi" magnatkami oraz apostołkami wyzwolenia. Efekt? Słodko-gorzka, niepokojąco aktualna powieść; dziewięćset stron czytelniczego raju, które pochłania się, zapominając o całym świecie. Koniecznie!
Prus, B. (2014). Emancypantki. Wydawnictwo MG, Warszawa

3. "MOJA KOCHANA, DUMNA PROWINCJA. OPOWIADANIA" KORNEL FILIPOWICZ
Oto Kornel Filipowicz: czarodziej codzienności, impresjonista słowa, wyczulony na niezwykłe przejawy zwyczajności. Kto, oprócz niego, nazwałby kota "cudownie zagęszczoną materią świata"? Kto zagra tak subtelnie jak on w wyczulonych na ulotne emocje rejestrach? Nie tylko warto sięgnąć po "Moją kochaną, dumną prowincję" - wznowiony w roku 2017 wybór opowiadań Filipowicza, ale trzeba to zrobić koniecznie. Żeby przekonać się, jak dobrze jest pobyć na marginesie rzeczywistości, gdzie rzeczy dzieją się powoli, a niepozorne detale zatopione są w opowieści niczym mucha w bursztynie. I gdzie kot radzi człowiekowi: "Najmądrzej jest po prostu być (...). Po prostu być w chwili, która jeszcze trwa, w tej, która dopiero minęła, i tej następnej chwili, jeszcze prawie niewidocznej, która wysuwa się z przyszłości, której widać dopiero rąbek, wąski, cienki jak nów księżyca". Wielka mała proza, która nigdy się nie zestarzeje.
Filipowicz, K. (2017). Moja kochana, dumna prowincja. Opowiadania. Wydawnictwo Znak

4. "NIKT MNIE NIE MA" ÅSA LINDERBORG
Tytuł wart uwagi miłośników książek o relacji rodzic-dziecko oraz amatorów... dobrej literatury. Autobiograficzna opowieść Åsy Linderborg, szwedzkiej pisarki i dziennikarki, szczerze wzrusza (mnie - do łez rzęsistych) i uczy, że niepełna rodzina może być gwarantem pełni dziecięcego szczęścia. Wspomnienia z dzieciństwa spędzonego u boku ojca to rzecz o wielu odcieniach samotności: o samotnym rodzicielstwie i życiu w pojedynkę. Ale przede wszystkim o prawdziwej, choć trudnej miłości ojca do córki - i córki do ojca. W tle ciekawy - i zaskakujący - obraz Szwecji lat 70. ubiegłego wieku. A wszystko w cenionej serii wydawniczej "Don Kichot i Sancho Pansa".
Linderborg, Å. (2017). Nikt mnie nie ma. Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 

5. "POD ŚNIEGIEM" PETRA SOUKUPOVÁ  
Nazywana "specjalistką od krojenia rodziny" i "zaglądania w głowy bohaterów", Petra Soukupová, czeska pisarka młodego pokolenia, w powieści "Pod śniegiem" udowadnia, że familia i okolice to literacki motyw wciąż żywy. Jeden dzień z życia zwyczajnej rodziny - wspólna podroż trzech sióstr do domu rodzinnego - staje się pretekstem do wiwisekcji współczesnych relacji. Światło dzienne ujrzą zadawnione żale, frustracje i tajemnice - to one leżą pod śniegiem. Zadziwiająco świeże i aktualne spojrzenie na nie zawsze sielankową codzienność podane w uniwersalnym języku - i właśnie to familijne esperanto, które każdy zna biegle od urodzenia, przesądza o sukcesie powieści. (Więcej o książce pisałam tutaj).
Soukupová. P. (2017). Pod śniegiem. Wydawnictwo Afera, Wrocław

6. "RZECZY, KTÓRYCH NIE WYRZUCIŁEM" MARCIN WICHA
Porządkowanie mieszkania po śmierci matki - zdarzenie, będące fabularnym paliwem dla najnowszej książki Marcina Wichy - okazuje się wyprawą w głąb pamięci. Symboliczna podróż jest możliwa dzięki ukrytym w szufladach Proustowskim magdalenkom: każda okładka z matczynej biblioteczki - książka kucharska, archiwalny numer czasopisma z PRL-u, ukochana "Emma" Jane Austen - zarazem przywołuje i ocala wspomnienia. "Rzeczy, których nie wyrzuciłem" to mini-traktat filozoficzny, który dowodzi, że dzięki gromadzonym przez lata rzeczom wybrukowaliśmy drogę, poznanie której mówi o nas więcej niż odcisk palca. Migawki osobistych wspomnień o matce przypominają gorzką prawdę: martwa natura jest trwalsza niż człowieczy budulec. Jedno z największych literackich wzruszeń mijającego roku. (Więcej o książce pisałam tutaj).
Wicha, M. (2017). Rzeczy, których nie wyrzuciłem. Wydawnictwo Karakter, Kraków

7. "ŚWIAT WCZORAJSZY" STEFAN ZWEIG
Podróż w czasie do Wiednia przełomu wieków, w którym żyło się "łatwo i beztrosko", z przewodnikiem w osobie ulubionego pisarza? Brzmi wspaniale. I tak jest w istocie: Stefan Zweig przedstawia w "Świecie wczorajszym" dyktowaną pamięcią historię swojego życia, a właściwie życia całego pokolenia obarczonego doświadczeniem dwóch wielkich wojen. Zwiedzamy z pisarzem wiedeńskie gimnazja, uniwersytety, teatry, uchylamy drzwi kwitnących w cieniu pruderyjnego miasta lupanarów, w tle słysząc utwory Wagnera i Straussa. Świat dawno miniony ma wiele uroku, ale świadectwo epoki, spisane przez austriackiego prozaika na emigracji w 1941, to przede wszystkim przestroga dla następnych generacji - jak niewiele trzeba, by stabilna budowla runęła w gruzy pod wojennym ostrzałem. Warto udać się w podróż do Wiednia, żeby sprawdzić, co "Świat wczorajszy" ma do zaoferowania dzisiejszemu. Bilet? W cenie książki.
Zweig, S. (2016). Świat wczorajszy. Wspomnienia pewnego Europejczyka. PIW, Warszawa

8. "ZGIEŁK CZASU" JULIAN BARNES
Czekać sześć lat na kolejną powieść ulubionego pisarza i... się doczekać, to nie zdarza się co dzień. Długie oczekiwanie wzmaga apetyt, ale to powód niewystarczający, żeby książkę umieścić na liście przebojów - na szczęście nowa powieść angielskiego prozaika o życiu Dymitra Szostakowicza, kompozytora żyjącego w stalinowskiej Rosji, broni się sama. Konfrontacja jednostkowego życia z potęgą totalitaryzmu ubrana w formę monologu wewnętrznego, porusza i przypomina, że są na tym świecie siły większe od największej sławy. Odwieczne pytania - o sztukę, granice odwagi, miarę i cenę tchórzostwa, siłę i słabość geniuszu - wybrzmiewają u Barnesa z nową siłą. Historia odkrywana i przypominana na nowo w formie świetnej literatury? Jestem na tak.
Barnes, J. (2017). Zgiełk czasu. Świat książki, Warszawa 

9. "ZIMOWE KRÓLESTWO" PHILIP LARKIN
Oto powieść poety: wytworna, elegancka, piękna. "Zimowe królestwo", napisane przez Larkina w wieku zaledwie 23. lat, przejmuje chłodem i mrozi aż do kości - ale jeśli pozbawić się złudzeń, to tylko w pięknym stylu. Młodzieńcza powieść brytyjskiego poety zaczyna się niepozornie: Katherine, pomoc biblioteczna, odprowadza do domu koleżankę z pracy. Podróż przez Londyn w mroźny, zimowy dzień wyzwala wspomnienia o z pozoru sielskich czasach, gdy świat nie znał jeszcze wojny, a Katherine - goryczy uchodźstwa. Rzecz o straconych szansach i bolesnym dojrzewaniu do brutalnej prawdy o życiu przynosi czytelnikowi, oprócz czystej przyjemności lektury, niemały zysk - trzeźwy osąd siebie i świata. Bo złudzenia może i pozwalają żyć, ale sprawiają, że, pozornie bezpieczni, stąpamy jedynie po powierzchni zdarzeń.
Larkin, P. (2017). Zimowe królestwo. Biuro Literackie, Wrocław

10. "ŻAR" SÁNDOR MÁRAI
Oryginalny tytuł pierwszego wydanego nad Wisłą dzieła Sándora Máraiego - "A gyertyák csonkig égnek", czyli: świece są zimne - lepiej oddaje charakter utworu niż polski "Żar". Bo w tej krótkiej powieści wszystko się wypaliło: bohaterowie są u kresu życia, pamięć zawodzi, czas dokonuje erozji wspomnień. Historia spotkania dwójki przyjaciół z dzieciństwa to podróż w głąb pamięci. Czy można odkryć prawdę o zdarzeniach sprzed 41 lat? Márai nie zostawia złudzeń: zawodna pamięć i czas to najwięksi wrogowie żądzy poznania. Kameralna, intymna proza, która pozbawia fałszywych wyobrażeń o świecie. Na osłodę bajeczne opisy cesarskiego Wiednia:
"Wiedeń był w dobrym humorze. W stęchłych, o łukowych sklepieniach śródmiejskich szynkach, odmierzano najlepsze piwo świata, a na głos dzwonu w południe miasto wypełniał zapach gulaszu wołowego, rozlewając po ulicach i w duszach uczucia takiej uprzejmości i serdeczności, jakby pokój na świecie był nieprzemijający. Kobiety nosiły czarne futrzane mufki, kapelusze z piórami, a ich noski i oczy połyskiwały zza woalek osłaniających twarze, gdy padał śnieg. O czwartej po południu w kawiarniach zapalano lampy gazowe i podawano pieniącą się kawę (...)". [1]
Márai, S. (2000). Żar. Czytelnik, Warszawa 
[1] Ibidem, str. 39. 
*Zdjęcia nr 1-5 oraz 7-10 pochodzą z profilu mojego bloga na Instagramie. Zdjęcie nr 6 pochodzi ze strony wydawnictwa. 


Czytelniczkom i Czytelnikom bloga życzę spokojnych Świąt i szampańskiego, czytelniczo udanego Nowego Roku!

29 komentarzy:

  1. Również życzę Ci udanego Nowego Roku i wspaniałych, spokojnych świąt w otoczeniu rodziny i książek. Trzy pierwsze powieści ogromnie mnie zaciekawiły. Uwielbiam takie zestawienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia- fajnie, że wpadły Ci w oko aż trzy książki z mojej listy!

      Usuń
  2. Zaciekawiłaś mnie książką "Nikt mnie nie ma". Skandynawska i o relacjach ojca z córką... To coś dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinna Ci się spodobać. Ostatnio czytam coraz więcej skandynawskiej literatury - teraz na przykład "Wróżbę" Agnety Pleijel, to również autobiograficzne wspomnienia z dzieciństwa.

      Usuń
  3. To cudowne uczucie doczekać się na kolejną powieść ulubionego pisarza i ... się nie zawieść i w dodatku nie stwierdzić, że nie było tak naprawdę na co czekać. A zupełnie w ciemno z Twojej listy wzięłabym bez wątpienia pozycję pierwszą i ostatnią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wybór! ;-) "Bracia..." to dla mnie - jak dotąd - najlepszy Dostojewski.
      Tak, nowa książka ulubionego autora to zawsze przyjemna rzecz - zwłaszcza, gdy okaże się dobra.

      Usuń
  4. Top wart zainteresowania....może nie wszystkie by mnie przyciągnęły, ale większość tak.
    A z pewnością ta o Szostakowiczu i autobiografia Lindeborg.
    Dostojewski czeka na czytanie a "Emancypantki", które też mam chciałabym kiedyś powtórzyć...książek jednak dużo a czasu coraz mniej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Emancypantki" ja też na pewno przeczytam po raz drugi - jeśli miałabym swoją listę skrócić do trzech tytułów, ta powieść znalazłaby się na podium. Jest doskonała!
      Więcej czasu na czytanie w Nowym Roku zatem! :-)

      Usuń
    2. Dziękuję za to życzenie.....

      Usuń
  5. Sporo ciekawych tytułów, tym bardziej, że żadnej z tych pozycji nie czytałem :) Zweiga, Maraiego, Prusa i Dostojewskiego znam za sprawą innych tytułów, dlatego Twój post jest swoistą motywacją, by zmierzyć się z pozostałą częścią twórczości.

    Przy okazji również życzę wszystkiego, co najlepsze - oby nadchodzący rok okazał się lepszy niż ten, który powoli mija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A którą powieść Maraiego czytałeś? Ja tylko "Żar", ale już zaopatrzyłam się w pierwszy tom Dziennika, "Wyznania patrycjusza" i "Siostrę".
      Dziękuję, Ambrose - wspaniałego 2018 raz jeszcze! :-)

      Usuń
    2. Czytałem nawet nie jedną powieść, a trzy ;) Znajomość rozpocząłem od niezwykłego "Pokrzepiciela" traktującego o Świętej Inkwizycji. Potem przyszła pora na "Pierwszą miłość", czyli nostalgiczną powieść, której akcję osadzono u schyłku Austro-Węgierskiego Cesarstwa. W tym roku czytałem też "Pokój na Itace", czyli kolejną wariację na temat "Odysei" - dzieło wspaniale koreluje z "Penelopiadą" Atwood.

      Usuń
    3. Najbardziej z tych trzech przemawia do mnie "Pierwsza miłość" - bo schyłek Cesarstwa, bo wiele pochlebnych opinii, i w ogóle wiek XIX to chyba moja ulubiona epoka. Szukam kolejnych pisarzy (oprócz Zweiga, Maraiego i Kosztolanyi'ego), którzy tworzyli w tych czasach i o nich pisali.
      Dziękuję za linki - przeczytam Twoje wpisy niebawem, a gdy poznam książki - porównamy wrażenia :-)

      Usuń
    4. Przeczytałam z tej listy, tylko książkę Wichy.Najlepszego zaczytania w 2018 Autorce blogu, i Osobom Czytającym/ Komentującym.

      Usuń
    5. Nawzajem - szczęśliwego 2018!

      Usuń
  6. Piękne zestawienie. Ja czuję, że nachodzi mnie wielka ochota na powroty do Dostojewskiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta ochota nadaje się na noworoczne postanowienie!

      Usuń
  7. Jakże piękne zestawienie:) Nie wszystkie jeszcze znam. Właśnie czytam "Zgiełk czasu", a Kilka czeka na półce. A najbardziej zaciekawiłaś mnie książką Larkina...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w tym roku znalazło mnie dużo ciekawych książek :-) Bardzo, bardzo polecam "Zimowe któlestwo" - najlepiej zimą, oczywiście.
      Jak Ci się czyta nowego Barnesa?

      Usuń
    2. Już pewnie wiesz, że książka Barnesa zrobiła na mnie wrażenie. Teraz czytam "Żar" i "Rzeczy, których nie wyrzuciłem". Wspaniały czas, gdy czyta się książki - i masz wrażenie, że sięgasz - jedna po drugiej - po coraz lepsze:) Oczywiście Larkin odnotowany. Do zdobycia:)

      Usuń
  8. Marta, cóż za piękny prezent sprawiłaś mi na święta - tak dawno nie czytałam żadnego Twojego wpisu! Szkoda, że to nie powrót z Książką na kozetce: to by było dopiero spełnienie marzeń :D.
    Co do Twojego zestawienia: oczywiście nie czytałam żadnej z tych książek, chociaż dobrze wiesz, że Barnes już chodzi za mną od jakiegoś czasu. Więc właśnie weszłam na stronę biblioteki i zrobiłam klik w "zamów" przy pozycji "Poczucie kresu". I "Zimowe królestwo" też zamówiłam! No, będzie co czytać w święta :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miód na moje serce i przedświątecznie skołatane nerwy - dziękuję za miłe słowa! :-) Chciałabym wrócić do częstszego pisania - w tym do "Kozetek" - może w 2018 uda mi się zaglądać tu częściej... I na Wasze blogi przede wszystkim też.
      Poczułam się jak prawdziwa książkowa influencerka! ;-) "Poczucie kresu" jest świetne, polecam Ci też "Nie ma się czego bać". A Larkin to jedno z moich tegorocznych odkryć, w przyszłym roku ma ukazać się kolejna jego powieść, "Jill". Mam nadzieję, że książki Ci się spodobają - będę wypatrywać Twoich wrażeń :-)

      Usuń
  9. Z tego zestawienia czytałam tylko Żar i również go polecam. Planuję natomiast Dostojewskiego (możliwe, że w przyszłym roku, bo książka czeka, ale nie zapeszam) oraz pewnie Prusa, bo bardzo go cenię jako pisarza i kontakt z jego sposobem pisania to dla mnie zawsze wysmakowana przyjemność. Z rzeczy, których wcześniej nie znałam dziękuję za Zgiełk czasu, zapisałam sobie. Nota bene - piękne zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, orzeszki są fotogeniczne ;-), a powieści Barnesa wyśmienite. Podobnie jak książki Prusa i Dostojewskiego (w ubiegłym roku czytałam "Idiotę" - chyba jeszcze lepszy niż "Bracia..."!).

      Usuń
  10. Bardzo interesujące zestawienie. U mnie Larkin i Wicha wciąż w planach, natomiast powoli przymierzam się do wyboru moich najlepszych książek.
    Wesołych Świąt,
    tommy z samotni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obstawiam, że w Twoim zestawieniu znajdzie się komisarz Maigret - może nawet niejeden? ;-)
      Pięknego Nowego Roku, Tommy!

      Usuń
  11. Czytałam pozycję dwie pierwsze pozycję, choć emancypantki dość dawno. Na pewno to dobra literatura. Ale najbardziej mam w pamięci Świat wczorajszy i Żar. Może dlatego, że czytałam je niedawno. Obie zrobiły na mnie duże i nie muszę dodawać, że pozytywne wrażenia. Zwłaszcza Zwrot, może dlatego, że ostatnio bliżej mi do biografii, dzienników i listów. Milo czyta się myśli, które tak często są odbiciem własnych, to trochę jak rozmowa, której tak czesto braknie. Odnoszę ostatnio wrażenie, że przestaliśmy rozmawiać, a wymieniamy informacje między sobą, amoze tojak tak pechowo obracam się w towarzystwie ludzi, którzy niewiele mają dopowiedzenia, choć buzię im się nie zamykają. Pozdrawiam poświąteczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Świat wczorajszy" przeczytałam po Twojej entuzjastycznym blogowym wpisie o tej książce :-) - jest świetna, nostalgiczna, piękna i mądra. Aż chciałoby się do Wiednia pojechać, choć to już nie ten sam Wiedeń co wtedy... Narai to moje tegoroczne odkrycie. Właśnie zaczęłam "Wyznania patrycjusza", a pierwszy tom "Dziennika" czeka w kolejce.
      Pięknie to ujęłaś - że książka jest jak rozmowa, spotkanie z pisarzem. Odnoszę, niestety, podobne wrażenie: nie umiemy rozmawiać, nie chce nam się, nie mamy czasu. Komunikujemy się jedynie ze sobą i coraz gorzej rozumiemy nawzajem. Obawiam się, że Internet nie jest tutaj bez winy - skróty myślowe, pismo obrazkowe, "nowomowa", to wszystko przenosi się do "realu". Gosiu, mnóstwa mądrych książek - i mądrych, inspirujących rozmów - w Nowym Roku! :-)

      Usuń
    2. I wzajemnie. Oczywiście po raz nie wiadomo który widzę, jak telefon przekręcił Zweiga na Zwrot. :( Rozmów nam brakuje, ach jakże brakuje- chciałoby się za Asnykiem czasem powtórzyć - jednej rozmowy - tak mało, tak mało mi trzeba.

      Usuń