Strony

16.05.2016

Gdy przemówi pamięć: "Łaska" Anna Kańtoch

Zapominanie to chleb nasz powszedni. Co chwila w mrokach niepamięci rozpływają się czyjeś twarze, imiona, numery telefonów, giną ulotne wrażenia, obejrzane filmy i przeczytane książki. Złościmy się na krótką pamięć i łykamy lecytynę, zamiast docenić zbawienną moc zapominania, dzięki której można wymazać traumy, unieważnić ból - i iść dalej. To właśnie ją, miłosierną niepamięć, ma na myśli jedna z bohaterek książki Anny Kańtoch, gdy powtarza, że czasem zapomnieć to łaska. "Łaska" - pierwsza powieść "z dreszczykiem" w dorobku polskiej autorki fantasy - dowodzi, że warto pamiętać, nawet gdy ceną jest konfrontacja z demonami przeszłości.
"Łaskę" najprościej nazwać powieścią kryminalną lub psychologicznym thrillerem, ale równie dobrze można zaryzykować stwierdzenie, że to książka o zagadkach pamięci. Obudzona pamięć ma moc ocalania życia, jest kluczem do rozwiązania zagadki "kto zabił?". Oryginalny koncept fabularny to niewątpliwy plus osadzonej w PRL-u powieści, ale diabeł - jak zwykle - tkwi w szczegółach. Książka Kańtoch potwierdza tezę, że całość to coś więcej niż suma części, a sprawny warsztat pisarski i podręcznikowo poprowadzona intryga to czasem za mało, żeby stworzyć trzymającą w napięciu historię.
A ta jest następująca: Maria Lenarczyk, nauczycielka polskiego w Mgielnicy, ma trzydzieści kilka lat i ewidentne symptomy depresji. Cieniem na jej życiu kładzie się mroczne zdarzenie z przeszłości: jako sześcioletnia dziewczynka, Maria zaginęła bez śladu. Odnalazła się wkrótce, w sukience pokrytej krwią i z białą plamą w miejscu świadomości minionych dni. Pamięć o traumie sprzed lat przywróci naszej bohaterce seria dramatycznych wydarzeń, która wstrząsa prowincjonalnym miasteczkiem. Wszystko zaczyna się, gdy Wojtek, uczeń Marii, zamiast klasówki oddaje kartkę z rysunkiem czworga dzieci i Kartoflanego Człowieka, a wkrótce potem zawisa na parkowej gałęzi, w charakterystycznej dla samobójców pozie. Szybko - zbyt szybko może? - staje się jasne, że kluczem do rozwiązania zagadki jest osoba młodej nauczycielki i jej tajemnicze zaginięcie z przeszłości. Akcja przyspiesza, trup ściele się gęsto (dwa morderstwa, jedno zaginięcie), wspomagana hektolitrami kofeiny policja - jak to zwykle w powieściach bywa - myli tropy, główna bohaterka dołącza do kręgu podejrzanych, a mimo to nie czuć napięcia, nieodzownej składowej dobrego thrillera, która każe zapomnieć o bożym świecie i z wypiekami na twarzy przewracać kartkę za kartką. Co zawiodło? 
Po pierwsze, autorka nie szczędzi miejsca na rozbudowane opisy postaci i ochoczo rozwija wątki poboczne - co mogłoby stanowić zaletę powieści obyczajowej, ale nie sprawdza się w gatunkowych ramach dreszczowca. Opisy stanów emocjonalnych bohaterki sprawiają, że historia traci tempo i - niestety - zyskuje na rozwlekłości. Sytuacji nie poprawia niekonsekwentny rysunek postaci. Kańtoch z początku przedstawia Marię jako osobę samotną i depresyjną, której trudno zmusić się do działania:
"Większość energii pochłaniała jej walka z codziennością: wstać, kupić coś do jedzenia, zapłacić rachunek za prąd. Nie szła przez życie, tylko pełzła niczym zagrzebany pod ziemią robak".[1]
A gdy czytelnik zdąży się do szaro-burej panny Lenarczyk przyzwyczaić, zostaje - zupełnie znienacka - wtajemniczony w perypetie jej rozbuchanego libido, których konsekwencją było wiele "wakacyjnych szaleństw" i jedna aborcja. Bogate życie seksualne nie pasuje do pogrążonej w marazmie kobiety - sprawia wrażenie przypadkowego rysu, przyklejonego do postaci na siłę, bez ładu, składu i dbałości o psychologiczną prawdę. Zupełnie jakby autorka przestraszyła się, że depresyjna bohaterka nie będzie dla czytelnika atrakcyjna i podkolorowała ją według nowoczesnej mody, dodając pikanterii wzmianką o erotycznych podbojach. Podobna sztuczność cechuje zwroty akcji w "Łasce": kluczowe sceny wybrzmiewają mało wiarygodnie, jak choćby ta na cmentarzu, gdzie Maria spotyka matkę zamordowanego nastolatka, a ta, niepytana, zdradza informacje, które okażą się mieć istotną wagę dla śledztwa - i jeszcze istotniejszą dla rozwoju powieściowej akcji.
Świat przedstawiony uszyto w tej powieści nierównym ściegiem. Gdy mowa o tle historycznym, szew jest dyskretny i finezyjny, bo PRL-owskie dekoracje odmalowano w "Łasce" w detalach: kanapce z pasztetową, herbacie w szklankach, wystroju mieszkań - niby niewiele, ale wystarczy, aby przywołać klimat tamtych lat. Ale szew pruje się na brzegach, co widać w licznych dłużyznach i w finale powieści - ten ostatni poddaje w wątpliwość prawdopodobieństwo całej historii i budzi niemiłe wrażenie, że, pozostając przy krawieckiej metaforze, dostaliśmy opowieść grubymi nićmi szytą. A szkoda, bo "Łaska" skonstruowana jest wedle wszelkich zasad powieściowej sztuki: prolog, przepisowe zawiązanie akcji, mnożenie trupów - i tropów - oraz dwa plany czasowe, umiejętnie przeplatane, aby, dzięki retrospekcjom, wraz z bohaterką odkrywać kolejne tajemnice przeszłości. Niby wszystko jest tak, jak w kryminalnej powieści być powinno, ale chciałoby się więcej - werwy, suspensu i ciarek na plecach.
Są książki, które, raz przeczytane, zostają z nami na zawsze, i są też takie, których lektura od pierwszej strony jest zapominaniem, a ich tytuły ulatniają się po chwili bez śladu - i bez większego żalu. Z przykrością zaliczam "Łaskę" do tej drugiej kategorii i wyruszam na dalsze poszukiwania thrillera, oferującego więcej, niż historię, którą czyta się równie szybko, jak zapomina.

Kańtoch, A. (2016). Łaska. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec.
[1] Ibidem, str.  131-132.

18 komentarzy:

  1. Książek Anny Kańtoch jeszcze nie znam. Nie wymagam od powieści szybkiej akcji, lecz życzę sobie, by postacie były wiarygodne pod względem psychologicznym. A apatia, depresja i intensywne życie erotyczne (jak rozumiem, z częstymi zmianami partnerów) jakoś do siebie nie pasują. Chory na depresję raczej nie jest zainteresowany podbojami erotycznymi, nie ma na to siły ani chęci. Trudno uwierzyć, by jedna osoba aż tak się zmieniała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, depresja i przygnębienie powodują raczej spadek libido i utratę zainteresowania życiem, w tym życiem seksualnym. Ale nawet gdy przymkniemy oko na wiarygodność postaci, to niespójność widać nadal, bo ten rys temperamentu bohaterki pojawia się w tle (zajmuje może pół strony), autorka go ani specjalnie nie uzasadnia, ani nie rozwija. Wydaje się, że to dopisany "na szybko" pikantny szczegół, który miał uatrakcyjnić postać, ale zamiast tego zwyczajnie razi. Ciekawe, jak wyglądają książki fantasy tej autorki - ale tego raczej nie sprawdzę, bo sci-fi to zupełnie nie moja bajka...

      Usuń
  2. Gatunkowo by mi odpowiadała ale... Rozbudowane opisy ostatnio wybitnie zniechęcają mnie do czytania, i wątek seksualnych przygód u bohaterki z depresją - to rzeczywiście średnio pasuje. Chyba jednak podziękuję, przynajmniej na razie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz kryminały, to daj "Łasce" szansę, tym bardziej, że odbiór tej książki może zależeć od oczekiwań. Przed lekturą naczytałam się samych pochwał, więc spodziewałam się czegoś naprawdę super. A okazuje się, że lepiej wrócić do przygód starego, dobrego Herculesa Poirot... :-)

      Usuń
  3. Nie zapoznałam się do tej pory z twórczością Anny Kańtoch i raczej się to nie zmieni (przynajmniej na razie). Niespójność bohaterki jakoś mnie odrzuca.
    Pozdrawiam- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam sobie, że skoro my sami często zachowujemy się niezbyt rozsądnie i konsekwentnie, może nie należy oczekiwać logiki od książkowych bohaterów? ;-) (To żart, oczywiście).

      Usuń
  4. Nie znam w ogóle prozy tej autorki. Szkoda, że ta książka Cię rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć kto czyta, nie błądzi ;-), ale bywa różnie. Wracam do Agathy Christie!

      Usuń
  5. Z tego co widzę, masz ostatnio problem z lekturami - całe szczęście teraz czytasz kochanego Trumana:D
    Co do powieści: pani Kańtoch nie znam, jej utwory niezbyt mnie interesują, a po Twojej recenzji hmm... może powtórzę to, co już tutaj wybrzmiało, ale - depresja i seks nie idą w parze. Chyba, że to był taki nihilistyczny rodzaj depresji ze sporym brakiem szacunku do własnej cielesności. Ale nadal, nie pasuje mi to ani troszkę. Nieskładne psychologicznie postaci to coś, co niesamowicie drażni mnie w literaturze, więc nawet nie spojrzę w stronę "Łaski", dla własnego dobra. Ufam Twojej ocenie i nie mam zamiaru przekonywać się na własnej skórze czy będę miała odmienne zdanie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda: ostatnio nie mam szczęścia do lektur, a to dlatego, że za sprawą "majówkowej" atmosfery coś mnie podkusiło, żeby sięgnąć po współczesne kryminały... I żaden z tych, które przeczytałam, mnie nie usatysfakcjonował. A może wychodzę ze złego założenia, może nie trzeba zbyt wiele od powieści kryminalnych oczekiwać?
      Tak, czytam Trumana! Celowo robię to bardzo powoli, bo chcę, żeby ta krótka powieść była ze mną jak najdłużej! :-)
      Wspomniane przygody seksualne "pani od polskiego" to sprawa tym bardziej niezrozumiała, że pojawia się w książce jako wzmianka, autorka tematu nie rozwija. Trudno wyrokować, skąd taki pomysł, ale mnie taka niekonsekwencja również drażni. Cieszy mnie Twoje zaufanie do mojego "książkowego nosa" ;-), ale zawsze warto przekonać się samej, zwłaszcza, że "Łaska" zbiera sporo pozytywnych opinii...
      Ja też się powtórzę, ale następnym razem, gdy najdzie mnie ochota na powieść kryminalną, przeczytam coś Agathy Christie!

      Usuń
  6. Nie skreślajmy kryminałów tylko dlatego, że większość z nich to literatura niezobowiązująca. A co z Larssonem (mój ulubiony przykład)? Po tym gatunku trzeba wiele oczekiwać - jeśli tego nie zrobimy, będziemy miały do czynienia z samymi "Łaskami" i resztą tego barachła, które mnoży się w księgarniach. Kryminały mają w sobie niesamowity potencjał, gotowy do wykorzystania: walka dobra ze złem, sprawy społeczne, ludzka psychika i jej ciemne strony - to tylko kilka tematów, które można fantastycznie rozwinąć. Więc nie trać nadziei, Marto! I nie bój się sporych oczekiwań ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pytanie było właściwie retoryczne, bo wychodzę z takiego samego założenia, jak Ty: od powieści kryminalnych również należy wymagać. Inaczej będą wyłącznie jałową rozrywką i jednorazowymi czytadłami. Przyjęło się, że thriller/kryminał to gatunek lekki, ale ja lubię, gdy nawet książka służąca z definicji rozrywce ma coś do przekazania i zmusza do refleksji. Dobry przykład to skandynawskie kryminały - oprócz zagadki "kto zabił?", jest w nich miejsce na analizę aktualnych spraw społecznych.
      Nie tracę nadziei - szukam dalej! :-)

      Usuń
  7. Powieści autorki nie są mi jeszcze znane, ale po Twojej recenzji mam pewne obawy. Widzę, że rys historyczny jest odpowiedni, lecz brakuje pewnej dynamiki lub elementu, który mógłby podnieść książkę do rangi thrillera z prawdziwym polotem. Może kiedyś sprawdzę "Łaskę" na sobie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym właśnie sęk - niby wszystko jest, jak trzeba, ale całość jakoś się nie klei. Ciekawie będzie porównać wrażenia, jeśli kiedyś "Łaskę" przeczytasz!

      Usuń
  8. Ha, spośród użytych przez Ciebie określeń charakteryzujących tę powieść najbardziej zainteresowało mnie to, że to książka o zagadkach pamięci. Chociaż mając na uwadze końcówkę Twojej recenzji, nie będę raczej zbyt intensywnie rozglądał się za tą pozycją - trochę żal zmarnowanego potencjału, bo klimat PRL-u i grzebanie w odmętach ludzkiej psychiki to na ogół ciekawe połączenie. Prozy Kańtoch dotychczas nie znałem, ale kojarzyłem ją głównie jako autorkę fantasy - wiele wskazuje na to, że wyjście poza ramy dotychczas uprawianego gatunku nie wyszło autorce na dobre. Ciekawe jak pisarka poradziłaby sobie z prozą obyczajową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wszystko brzmi ciekawie: zagadki pamięci, policyjne śledztwo, bohaterka z tajemnicą z przeszłości, a w tle PRL, do którego z reguły lubimy wracać, ale ostatecznie książka mnie nie uwiodła. A o jej autorce pierwszy raz usłyszałam właśnie przy okazji "Łaski", jej powieści fantasy są mi nieznane.
      Skoro autorka z niemałym sukcesem próbuje sił w nowych literackich gatunkach ("Łaska" zbiera dużo pozytywnych opinii), to możliwe, że kiedyś napisze obyczajówkę. Tym bardziej, że wątki obyczajowe są w "Łasce" bardzo - może nawet, jak na thriller, za bardzo - rozbudowane.

      Usuń
  9. Ja podczas lektury skupiłem się bardzo na kryminalnej intrydze. Po przeczytaniu Twojej recenzji stwierdzam, iż rzeczywiście jest pewna niekonsekwencja w postaci głównej bohaterki. Maria z przeszłości i Maria w teraźniejszości - to jakby były dwie różne osoby..
    pozdrawiam
    tommy z samotni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że "Łaska" Ci się podobała. Jeśli chodzi o intrygę, to motywacja mordercy jest, jak na mój gust, zbyt pokrętna i wydumana.
      A co do bohaterki, to mam wrażenie, że dla książki byłoby lepiej, gdyby jej przeszłość - przynajmniej w wiadomych aspektach - pozostała dla czytelnika tajemnicą.

      Usuń